W klatce czy bez...

02 stycznia 2007 (10:02:32)
kategoria: Freciarnia |

Każdy przyszły fretkowicz, staje przed momentem wyboru (niemal jak w reklamach tabletek;)) - trzymać pupila w klatce czy pozwolić mu biegać swobodnie po domu? Wszystko ma swoje wady i zalety. Z jednej strony, nie chcemy "krępować" fretce ruchów, zwłaszcza że bliżej jej do kota niż do świnki morskiej, a z drugiej strony, ciekawość świata tego zwierzątka jest tak ogromna, że może doprowadzić je do nieszczęścia. Osobiście, jestem jak najbardziej za klatką. Nie musi być duża, zwłaszcza w przypadku samiczki, ale musi być taka, żeby nasz pupilek sobie z niej sam nie wyszedł w najmniej odpowiednim momencie. Tutaj przestrzegam wszystkich przyszłych właścicieli freciszonków, a zwłaszcza samiczek, przed zakupem klatki dla fretek firmy "Interzoo". Ma ona za szeroki rozstaw prętów (3cm) i samiczki sobie pomiędzy nimi wychodzą (choć na oko wydaje się to niemożliwe). Ja, taką piękną, dużą klatkę, byłam zmuszona wymienić na mniejszą (dla szynszyli, nota bene tej samej firmy), o rozstawie pręcików 2cm. Okazało się, że to była dobra wymiana, bo moja Misia siedziała w klatce tylko jak nabroiła, w nocy, albo kiedy nie było nas w domu, a czas ten spędzała na spaniu w hamaku (zrobionym z kawałka starych dżinsów!! - polecam robótki ręczne, bo miałam hamak za darmo zamiast płacić 45zł za kawałek materiału, który nasz pupilek szybko zniszczy). W dużej klatce robiłaby dokładnie to samo. Jeśli jesteśmy w domu, nawet jak nie mamy czasu dla naszej freci, warto wypuścić ją na "wolność", żeby sobie myszkowała. Jak się zmęczy, to sama do klatki wróci (o ile potrafi) albo znajdzie sobie kącik do spania. Moja Misia miała klatkę na szafce, więc tam nie wchodziła, ale jak się zmęczyła to kładła się spać na starym sweterku ukrytym za subwooferem w pokoju. Osobiście, wychodząc z domu, nigdy nie zostawiłabym fretki "na wolności", bojąc się że może sobie zrobić krzywdę pod moją nieobecność. Klatka jest również dobra, gdy chcemy przewietrzyć mieszkanie. Fretki nie potrafią ocenić odległości, więc mogłaby skoczyć z okna lub balkonu wiedziona ciekawością i nieświadoma zagrożenia. Inną sprawą są wizyty gości. Niektórzy fretek nie lubią lub się ich boją (możemy być pewni, że nasz kochaniutki pupil upatrzy sobie taką osobę jako ofiarę do zaczepiania). Trzeba także pamiętać, że fretki, jak psy, bywają zazdrosne o swoich właścicieli, o terytorium. Mogą wtedy zachowywać się agresywnie w stosunku do odwiedzających, gryźć po nogach, rękach itp. W takich wypadkach, nie ma to jak klatka. Wtedy wszyscy na pewno będą bezpieczniejsi :))).

2 komentarze

Charakterystyczny smrodek freci...

18 października 2006 (13:13:33)
kategoria: Freciarnia |

Tchórzofretki to zwierzątka dosyć...oryginalne. Pochodzą od żyjacych w naturze tchórzy i zachowały wiele dzikich instynktów, tudzież wiele innych utraciły. Podobno zostały udomowione jeszcze wcześniej niż psy. Z przeróżnych cech przodków pozostał im między innymi mało atrakcyjny smrodek. Smrodek jest charakterystyczny i niezależnie od tego, jak często byś swojej freci nie kąpał, to pozostanie. Nawet więcej, bo podobno im częściej się fretkę kąpie, tym bardziej wydziela zapaszek.
Do zapaszku z czasem można się przyzwyczaić, ale nigdy nie przestaniemy go całkiem czuć. No i musimy pamiętać, że nawet jeśli dla nas samych staje się on z biegiem czasu mniej zauważalny, to jednak osoby nie mające na codzień z fretkami do czynienia, wyczują go od razu. Dobra rada to nie bawić się i nie tulić freci w ciuchach, w których zamierzamy wyjść z domu, a już zwłaszcza, kiedy grozi im wilgoć (spocenie lub deszcz), bo wtedy to już prawdziwa katastrofa ;)).
Osobom wrażliwym na zapachy radziłabym przed zakupem fretki udać się do sklepu lub do kogoś znajomego, kto ma frecię i takową powąchać. Pamiętać trzeba, że wszyscy domownicy będą ją czuli, nie tylko my, więc może warto skonsultować to z rodziną?
Z natury rzeczy, samiczki pachną trochę słabiej. Samce mają jedną wadę, podobnie jak kocury, znaczą w domu terytorium. Nie wiem, jak bardzo jest to dokuczliwe w przypadku samca, ale samiczka w rui potrafi nieźle mieszkanie wypachnić.

Misia4

Kiedy fretka się przestraszy, a czasem nawet w euforii zabawy, potrafi puścić dodatkowo atrakcyjnego smrodka skondensowanego... fretkowicze mówią zwykle o puszczeniu "bąka";), chociaż, że tak powiem fizjologicznie, nie ma to ze sobą dużo wspólnego. Na szczęście zazwyczaj wystarcza chwila wietrzenia pokoju i znów jest OK...:)

Dodaj komentarz

Zanim kupisz pierwszą fretkę...

17 października 2006 (19:27:33)
kategoria: Freciarnia |

misia
...zastanów się, czy wiesz, co robisz (na 99% nie zdajesz sobie sprawy z konsekwencji)
...pomyśl, czy planujesz w najbliższym czasie remont mieszkania (fretka bardzo gorliwie ci w tym pomoże)
...upewnij się, że twój próg bólu znajduje się naprawdę wysoko, a jeśli nie, od razu radzę zaopatrzeć się w skórzane rękawice budowlane i gumiaki (fretki dostępne w sklepach zoologicznych pochodzą zwykle z ferm, co za tym idzie są półdzikie i gryzą jak Antychryst ;))
...a masz w domu małe dziecko, pomyśl raczej o chomiku (dziecko i fretka mogą wzajemnie zrobić sobie krzywdę).
...uświadom sobie, że czeka cię codzienne sprzątanie kilku kuwet i paru kątów mieszkania (fretki mają szybką przemianę materii, ok 2h)
...poczytaj na temat hodowli fretek, zwłaszcza tego co jedzą (fretki nie można karmić, "tym co nam spadnie z talerza przy obiedzie")
...uświadom sobie, że to jest bardzo towarzyskie zwierzę (fretka wymaga twojej uwagi i czasu, zaczepia i chce być zaczepiana)

Jeśli nadal jesteś zainteresowany kupnem freciszonka, zapraszam do tego działu. Postaram się napisać troszkę na temat hodowli tchorzofretki z własnego doświadczenia. Jedno jest pewne, do świata fretek wchodzisz na własne ryzyko! Stąd nie ma wyjścia. Jak raz wdepniesz we frecią kupkę, to już na zawsze ;)))).

4 komentarze